Jeśli wyobrazisz sobie trening elity biegowej w Iten czy Eldoret w Kenii, prawdopodobnie widzisz grupę biegaczy pędzących przez czerwone, szutrowe drogi w tempie, które dla większości z nas jest nieosiągalne nawet podczas sprintu. I tak, to się zdarza. Ale jest też druga strona medalu, o której amatorzy często zapominają: prawdziwe biegi „easy”.
W Kenii termin „easy run” jest traktowany z niemal religijną powagą. I ma zupełnie inne znaczenie niż to, które znamy z naszych europejskich czy amerykańskich tras.
Początek, który przypomina spacer
Większość porannych treningów kenijskich mistrzów zaczyna się od czegoś, co ledwo można nazwać biegiem. To wręcz „szuranie” nogami. Tempo może wynosić 6:00, 7:00, a nawet 8:00 min/km. Dla kogoś, kto potrafi przebiec maraton poniżej 2:10, jest to tempo wręcz spacerowe.
Dlaczego to robią? Bo ich ciało potrzebuje czasu, aby się obudzić. Kenijczycy słuchają sygnałów płynących z organizmu, a nie tylko wskazań zegarka. Jeśli mięśnie są sztywne po wczorajszym akcencie, początek treningu musi być ekstremalnie wolny.
Ego zostaje w domu
Największym błędem biegaczy amatorów jest próba „wygrania” każdego treningu. Patrzymy na Stravę, boimy się, że wolne tempo będzie wyglądać źle przed znajomymi, i w rezultacie nasze biegi regeneracyjne są za szybkie, by ciało mogło faktycznie odpocząć, i za wolne, by budować formę.
Kenijczycy nie mają tego problemu. Ich pewność siebie nie wynika z tempa zapisanego na zegarku w poniedziałek rano, ale z wyników na mecie wyścigu. Prawdziwa dyscyplina to nie tylko umiejętność szybkiego biegania - to odwaga, by biec wystarczająco wolno, gdy organizm tego potrzebuje.
Dlaczego warto biegać „kenijskie easy”?
-
Prawdziwa regeneracja: Pozwalasz mięśniom i układowi nerwowemu odpocząć, co jest niezbędne, by kolejny mocny trening wykonać na 100%.
-
Budowanie bazy tlenowej: Bardzo niskie tętno uczy organizm efektywnego korzystania z tłuszczów jako paliwa.
-
Zapobieganie kontuzjom: Mniejsze obciążenia mechaniczne to mniejsza szansa na urazy przeciążeniowe.
Jak wdrożyć to u siebie?
Następnym razem, gdy wyjdziesz na rozbieganie, spróbuj zapomnieć o tempie. Zacznij tak wolno, jak tylko potrafisz. Nie przejmuj się, jeśli na początku będziesz miał wrażenie, że niemal stoisz w miejscu. Słuchaj oddechu, ciesz się otoczeniem.
W Santa Madre wierzymy, że bycie sportowcem to świadomość. Wiedza o tym, kiedy docisnąć gaz, a kiedy pozwolić sobie na kawę i spacerowy bieg, odróżnia profesjonalistę od kogoś, kto po prostu goni za cyferkami.
Pamiętaj: aby biegać szybko, musisz nauczyć się biegać wolno.
Zespół Santa Madre
W KENII „EASY” ZNACZY CO INNEGO
Jeśli wyobrazisz sobie trening elity biegowej w Iten czy Eldoret w Kenii, prawdopodobnie widzisz grupę biegaczy pędzących przez czerwone, szutrowe drogi w tempie, które dla większości z nas jest nieosiągalne nawet podczas sprintu. I tak, to się zdarza. Ale jest też druga strona medalu, o której amatorzy często zapominają: prawdziwe biegi „easy”.
W Kenii termin „easy run” jest traktowany z niemal religijną powagą. I ma zupełnie inne znaczenie niż to, które znamy z naszych europejskich czy amerykańskich tras.
Początek, który przypomina spacer
Większość porannych treningów kenijskich mistrzów zaczyna się od czegoś, co ledwo można nazwać biegiem. To wręcz „szuranie” nogami. Tempo może wynosić 6:00, 7:00, a nawet 8:00 min/km. Dla kogoś, kto potrafi przebiec maraton poniżej 2:10, jest to tempo wręcz spacerowe.
Dlaczego to robią? Bo ich ciało potrzebuje czasu, aby się obudzić. Kenijczycy słuchają sygnałów płynących z organizmu, a nie tylko wskazań zegarka. Jeśli mięśnie są sztywne po wczorajszym akcencie, początek treningu musi być ekstremalnie wolny.
Ego zostaje w domu
Największym błędem biegaczy amatorów jest próba „wygrania” każdego treningu. Patrzymy na Stravę, boimy się, że wolne tempo będzie wyglądać źle przed znajomymi, i w rezultacie nasze biegi regeneracyjne są za szybkie, by ciało mogło faktycznie odpocząć, i za wolne, by budować formę.
Kenijczycy nie mają tego problemu. Ich pewność siebie nie wynika z tempa zapisanego na zegarku w poniedziałek rano, ale z wyników na mecie wyścigu. Prawdziwa dyscyplina to nie tylko umiejętność szybkiego biegania - to odwaga, by biec wystarczająco wolno, gdy organizm tego potrzebuje.
Dlaczego warto biegać „kenijskie easy”?
Prawdziwa regeneracja: Pozwalasz mięśniom i układowi nerwowemu odpocząć, co jest niezbędne, by kolejny mocny trening wykonać na 100%.
Budowanie bazy tlenowej: Bardzo niskie tętno uczy organizm efektywnego korzystania z tłuszczów jako paliwa.
Zapobieganie kontuzjom: Mniejsze obciążenia mechaniczne to mniejsza szansa na urazy przeciążeniowe.
Jak wdrożyć to u siebie?
Następnym razem, gdy wyjdziesz na rozbieganie, spróbuj zapomnieć o tempie. Zacznij tak wolno, jak tylko potrafisz. Nie przejmuj się, jeśli na początku będziesz miał wrażenie, że niemal stoisz w miejscu. Słuchaj oddechu, ciesz się otoczeniem.
W Santa Madre wierzymy, że bycie sportowcem to świadomość. Wiedza o tym, kiedy docisnąć gaz, a kiedy pozwolić sobie na kawę i spacerowy bieg, odróżnia profesjonalistę od kogoś, kto po prostu goni za cyferkami.
Pamiętaj: aby biegać szybko, musisz nauczyć się biegać wolno.
Zespół Santa Madre